21 listopada 2013

Brzeżany (Berezhany, Бережани)

Ratusz , dawniej gimnazjum

Dzięki niezwyklej uprzejmości pana Aleksandra Zadoreckiego, który miał okazje być w Brzeżanach i przesłał mi stamtąd cudowne zdjęcia, przez kilka kolejnych postów będziemy mogli, z Państwem, tam pobywać .
 Brzeżany (Berezhany, Бережани) to miasto położone w obwodzie tarnopolskim, rejonie brzeżańskim, leżące nad rzeczka Złota Lipa. Pierwsze wzmianki piśmienne o Brzeżanach pochodzą z 1375 roku, kiedy to ta miejscowość była jeszcze osadą .
Więcej o tej miejscowości mogą Państwo przeczytać tutaj.
Zapraszam do Brzeżan i jeszcze raz serdecznie dziękuję Panu Aleksandrowi, za możliwość zobaczenia tych pięknych stron, dawnej Polski, a obecnej zachodniej Ukrainy.

Kościół pw św Trójcy (1768 r)
jeden ze starych domów
Kościół Ormiański (1764 r), obecnie zamknięty
szkoła, budynek przedwojenny
podmiejska uliczka
Budynek kasy zapomogowej (1910 r), obecnie bank
stacja kolejowa
Kościół sw Ap. Piotra i Pawła

wejście do rzymskokatolickiego Kościoła pw św Ap. Piotra i Pawła
tablica pamiątkowa wisząca przy wejściu do Kościoła


uliczka przykościelna
jeden z nielicznie odrestaurowanych domów
 
ul. Chatki - przed wojna, ta ulice licznie zamieszkiwali kolejarze.
Cerkiew św Mikołaja wybudowana w latach 1594-1610
rzeczka Złota Lipa
staw
Na zakończenie tego posta, chciałabym przytoczyć Państwo, fragment wiersza, mówiący o Brzeżanach - znaleziony w internecie.

 ... „ Często zdarza się – kiedy zadumany
Snując myślami zdarzenia przeszłości,
Zawsze wspominamy wpierw – moje Brzeżany.
Miasto kochane – ojczyznę miłości !
Widzę je pięknie nad stawem, w dolinie
Gdzie złota lipa – swą wstęga srebrzystą
Wśród łąk kobierca – gdzieś daleko płynie...”

Zamek w Brzeżanach
http://polkanakresach.blogspot.com/2013/11/zamek-w-brzezanach-castle-in-berezhany.html

Cmentarz "polski" w Brzeżanach
http://polkanakresach.blogspot.com/2013/11/cmentarz-polski-w-brzezanach-polish.html

Synagoga w Brzeżanach
http://polkanakresach.blogspot.com/2013/11/synagoga-w-brzezanach-synagogue-in.html

5 komentarzy:


  1. To ja bardzo serdecznie dziekuje, ze wciaz mozna spotkac ludzi zainteresowanch z braku lepszego okreslenia uzyje slowa Tymi
    pieknymi terenami.Terenami gdzie polskosc istniala bez wzgledu na burze historyczne,gdzie Ludzie- w pelnym slowa tego znaczeniu- rodzili sie , zyli ,pracowali, wspierali sie i odpierali wspolnego wroga . Mowili z plynnoscia po polsku, ukrainsku,niemiecku czy nawet po francusku- jak bylo to czynione w domu moich pra, pradziadow. Nawet modlili sie wspolnie w budynkach sakralnych bez znaczenia do jakiego wyznania nalezacych-jak byla taka potrzeba. Mozna by przytaczac wiele przykladow wspolnego pokojowego zycia zycia w milosci ale rowniez "kolcow" i czesto tragedii tegoz zycia.
    Bardzo dobrze sie dzieje , ze sa Tacy "smakosze" tych terenow
    Ja rowniez chcialabym przytoczyc tzw zlota mysl "Narod niepamietajacy o swojej przeslosci
    jest narodem bez przyszlosci"
    Jan Pawel II



    to ja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich " smakoszy " - można znaleźć na stronie fb - Towarzystwo Miłośników Brzeżan i Ziemi Podolskiej ....Zapraszam :-)

      Usuń
  2. TEN ODRESTAUROWANY DOM Z KOLUMNAMI TO POSESJA PATRIOTYCZNEJ RODZINY RAPFÓW. WILHELM RAPF BYŁ MIEJSKIM INŻYNIEREM

    OdpowiedzUsuń
  3. MOJE KRESOWE DZIECIŃSTWO.
    PRZEDMIEŚCIE BRZEŻAN.
    DOLINA MIĘDZY LOTNISKIEM I STAWEM.
    OBOWIĄZKI W GOSPODARSTWIE PODZIELONE.
    NAJMŁODSZY PASIE GĘSI I KACZKI.
    DO DZISIAJ MEDYTUJĘ KTO KOGO PASŁ ?
    KAŻDEGO RANA ROZGADANE,
    ROZWRZESZCZANE
    STADO GĘSI I KACZEK PĘDZIŁO NA STAW.
    ZA NIMI LEDWIE NADĄŻAŁEM.
    CO RAZ,
    KTÓRYŚ Z GĘSIORÓW ODŁĄCZAŁ SIĘ OD STADA,
    SZCZYPAŁ PO NOGACH, ZACHWYCONY WRACAŁ.
    OPOWIADAŁ POBRATYMCOM „DAŁ POPALIĆ”… !
    NAD BRZEŻAŃSKIM STAWEM PRZYBIEGŁ
    DO MNIE PIES PRZYBŁĘDA. TROCHĘ BERNARDYN.
    TROCHĘ WILCZUR I WIELE INNYCH RAS DO KUPY.
    ŁACIATY. PRZEROŚNIETY. MÓJ ANIOL STRÓŻ.
    NIE WIADOMO KTO W TYM DUECIE
    BYŁ PSEM, A KTO LUDZKIM SZCZENIEM.
    OSTATNIEJ JESIENI ZBUNTOWANI BARBARZYŃCY
    PRZYSZLI ZABIĆ MNIE I MOJĄ MAMĘ.
    NIE ZNALEŹLI.
    10 LUTEGO 1940 ROKU BOLSZEWICCY OPRAWCY
    ZABILI MEGO PSA. BRONIŁ LUDZKIE SZCZENIĘ.
    SYBIR.
    DO UTRACONEGO MIASTA NIE WRÓCIŁEM.
    POZOSTAŁA TĘSKNOTA.
    A. T.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Alfredzie - dziękuję i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wizytę i pozostawiony komentarz :)
Osoby pozostawiające komentarze anonimowo, bardzo proszę, o podpisywanie się np. imieniem - ułatwi to nam dyskusję.

Serdecznie pozdrawiam
Polka na Kresach