17 lutego 2013

Nienawidzę być chora!

 Nienawidzę być chora! Już prawie tydzień zmagam się z kolejnym choróbskiem, które mnie wykańcza. Jak zawsze zaczyna się niewinnie, czyli po prostu jest mi zimno, a na następny dzień już czeka mnie bolące gardło, katar, a pod wieczór kaszel i podwyższona temperatura (typowo przeziębieniowo-grypowe objawy).....nie wiem co się dzieje z moją odpornością......
Kiedyś aż tak nie chorowałam ale odkąd moje dziecko poszło do przedszkola to się zaczęło.... Tydzień czasu chodzenia do przedszkola i od razu moje dziecko załapało ospę wietrzną, a po tym wydarzeniu już stało się regułą, że jest dwa-trzy tygodnie w przedszkolu i tydzień-dwa w domu, bo jest chore. Ja rozumiem, że w domu są inne bakterie a w przedszkolu inne i każde dziecko szybciej lub dłużej uodparnia się i klimatyzuje....... ale jak długo????? A co najśmieszniejsze w tym wszystkim jest, że jak tylko moja córunia zachoruje to zaraz po niej ja - tak też było i tym razem.... Niedługo chyba będę specem od "domowych sposobów leczenia" np, że syrop z cebuli lub czarnej rzepy pomaga na kaszel........

4 komentarze:

  1. hahaha.. skąd ja to znam...hehehe.. dobre jest jeszcze mleko z żółtkiem, miodem i masłem ...
    A tak wogóle to witaj w kule ... ja dostałam świnkę, różę, a teraz kręgosłup ... normalnie sypie się człowiek na stare lata ... hehehe.... a co to Twojej córci, to niestety tak to już jest, że mała musi się uodpornić... mój synek chorował co chwilę ... cały rok ... ale w kolejnym roku już wogóle i tak jest cały czas... a najlepiej robi raz w roku wyjazd nad morze, u nas nad Bałtyk... trochę jodu i żadnych chorób przez cały rok :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. różyczki się nie boje bo w dzieciństwie chorowałam natomiast świnki obawiam się strasznie.....
      mam nadzieje, że moja mała też wreszcie się uodporni bo inaczej ja się wykończę :)))) żeby wzmocnić odporność to zaczęłyśmy stosować tran.....zobaczymy czy pomoże......
      A nad ukochany Bałtyk też wreszcie trzeba się w tym roku wybrać :)

      Usuń
    2. Lui nie mówię o różyczce ... ją też przechodziłam w dzieciństwie... mówię o róży... to jest dopiero paskudztwo ... też nie wiedziałam o tej chorobie, ale jest taka i niestety dość długo się leczy ... ale u mnie już okey.... a wiesz jak się zaraziłam? na jesień przewróciłam się i rozwaliłam kolano ... zanim dojechałam do domu i zdezynfekowałam chyba było już za późno ... a choróbsko wyszło dopiero teraz ... nieźle co nie .... Dobrze, że to już za mną, choć podobno lubi wracać ... oby nie :)) Trzymaj się... jeszcze trochę i będziesz zdrowa :))

      Usuń
    3. wow....nawet nie wiedziałam o takiej chorobie..... współczuję.....i życzę by już nigdy do Ciebie nie wróciła!!!!
      z takimi niespodziankami chorobowymi to u mnie w rodzinie był przypadek, że u mamy parę lat temu na brzuchu pojawiła się krostka tak jak po ukąszeniu komara, tylko że ta krostka nie znikała, tylko dodatkowo pojawił się rumień, który się powiększał, jak się okazało ugryzł mamę kleszcz i zainfekował ja boreliozą(nieuleczalna choroba tylko zaleczalna), a co najśmieszniejsze, w tej historii, to to że moja mama na oczy kleszcza nie widziała a sam rumień pojawił się u niej w styczniu......przeszła wtedy niezłą antybiotykowa kuracje........
      Życzę wiec nam, żeby nas choróbska z dala omijały!!!!

      Usuń

Bardzo dziękuję za wizytę i pozostawiony komentarz :)
Osoby pozostawiające komentarze anonimowo, bardzo proszę, o podpisywanie się np. imieniem - ułatwi to nam dyskusję.

Serdecznie pozdrawiam
Polka na Kresach